Explore the latest books of this year!
Bookbot

Gęsia Skórka: Klątwa z przeszłości

Znikamy!

Book rating

More about the book

klątwa z przeszłości Zerknąłem na zegar. Chciałem żeby wujek Ben już tu był. Nagle usłyszałem kroki. Nasłuchiwałem, wpatrując się w drzwi. W słabym świetle dostrzegłem, że klamka się porusza. "Dziwne - pomyślałem - wujek Ben najpierw by zapukał". Klamka poruszyła się znowu. Drzwi zaczęły uchylać się ze skrzypieniem. Otwierały się powolutku, a ja zamarłem na środku salonu. Wysoka, ciemna postać sztywno ruszyła w moim kierunku, wyciągając ramiona. Przez dziury w starych bandażach wpatrywały się we mnie ciemne oczy... Znikamy! Nie wiem, jak długo siedziałam przed lustrem, wpatrując się w swoje odbicie. W pewnej chwili zauważyłem, że dzieje się z nim coś dziwnego. I wtedy usłyszałem szept. Był tak miękki i cichy, że trudno go nawet nazwać szeptem. Już raczej echem szeptu. - Maaaax... Szept stał się głośniejszy. I niewymownie smutny. Jak błaganie o ratunek...

Book purchase

Gęsia Skórka: Klątwa z przeszłości, R. L. Stine

Language
Released
1999
Binding
(Paperback)
We’ll email you as soon as we track it down.

Payment methods

3.7
Very Good
12 Ratings

We’re missing your review here.

Title
Gęsia Skórka: Klątwa z przeszłości
Subtitle
Znikamy!
Language
Polish
Released
1999
Format
Paperback
Pages
219
ISBN10
837227391X
ISBN13
9788372273918
Series
Rating
3.65 out of 5
Description
klątwa z przeszłości Zerknąłem na zegar. Chciałem żeby wujek Ben już tu był. Nagle usłyszałem kroki. Nasłuchiwałem, wpatrując się w drzwi. W słabym świetle dostrzegłem, że klamka się porusza. "Dziwne - pomyślałem - wujek Ben najpierw by zapukał". Klamka poruszyła się znowu. Drzwi zaczęły uchylać się ze skrzypieniem. Otwierały się powolutku, a ja zamarłem na środku salonu. Wysoka, ciemna postać sztywno ruszyła w moim kierunku, wyciągając ramiona. Przez dziury w starych bandażach wpatrywały się we mnie ciemne oczy... Znikamy! Nie wiem, jak długo siedziałam przed lustrem, wpatrując się w swoje odbicie. W pewnej chwili zauważyłem, że dzieje się z nim coś dziwnego. I wtedy usłyszałem szept. Był tak miękki i cichy, że trudno go nawet nazwać szeptem. Już raczej echem szeptu. - Maaaax... Szept stał się głośniejszy. I niewymownie smutny. Jak błaganie o ratunek...